Kolejny dzień. Dzisiaj zabrakło mi sił, aby udawać, ze wszystko jest w porządku. Dzisiaj widziałam, jak przyjaciółka tuli się do swojego chłopaka. Kochają się, to widać. Poczułam wtedy, jakby ktoś wbił mi nóż w serce. Nie wytrzymałam. Łzy napłynęły mi do oczu, więc szybko chwyciłam torbę i uciekłam. Usłyszałam jak krzyczy za mną zaskoczona, jednak się nie odwróciłam.
Codziennie pytają mnie " Ej, co ci jest? ". Za każdym razem odpowiadam to samo... " Nic mi nie jest " . Nieprawda, coś mi jest. Ostatnie miesiące wyglądają tragicznie, nie potrafię pozbierać się w całość. Jestem niezdecydowana. A ostatnio popełniłam straszny błąd. Poznałam wspaniałą osobę, i po raz pierwszy od wielu, wielu dni, poczułam się szczęśliwa. Uśmiechałam się więcej niż kiedykolwiek. W swoim ciele czułam pożar, który sprawiał, że chciało mi się żyć. Właśnie dla tego uczucia...
A później wzeszło słońce, nastał nowy poranek, pełny nadziei. Niestety, stał się znów rzeczywistością, kolejnym szarym dniem, pełnym niewyjaśnionego smutku. Co zrobiłam? Spanikowałam. Wszystko działo się tak szybko, a ja nie potrafiłam podjąć decyzji. Uciekłam od odpowiedzialności, znów zamknęłam się w pokoju. Znów usiadłam, i zaczęłam pisać, tutaj - W swoim pamiętniku. Stwierdzam, iż była to najgorsza z opcji, jaką mogłam podjąć. Znów płaczę nocami. Wtulam się w kołdrę, a mój pies widzi, jak jest mi ciężko z własnymi myślami. Kiedy nie mam już nawet sił płakać, okłamuję się, że to dobra decyzja. Milion powodów za, aby uciec światu. Aby ukrywać się nadal w pokoju. Ale zawsze jest jeden, jedyny powód, który sprawia, że jestem w stu procentach świadoma błędu. Ale jak wytłumaczyć swoje zachowanie? Że jednego dnia się śmieję, jestem szczęśliwa, a następnego płaczę, mam wszystkich gdzieś i nie odzywam się do nikogo? " Nie wiesz czego chcesz. " - Dzisiaj usłyszałam. Znów zgodziłam się ze zdaniem kogoś innego - W pewnym momencie uwierzyłam, że tak jest. Że nie wiem, czego chcę od życia. Marudzę, płaczę i jęczę, a nie mam określonych oczekiwań. Teraz, pod koniec tego ciężkiego dnia wiem, czego chcę. Chcę tego, przed czym uciekam. Czego się strasznie boję. Chcę tego, na co myślałam, że nie jestem gotowa. Chcę czułości i miłości.
xXx - Suicide
czwartek, 6 czerwca 2013
środa, 5 czerwca 2013
Monotonność.
Znasz to cholerne uczucie, kiedy brakuje Ci sił? Leżysz na łóżku i nie widzisz najmniejszego sensu, by się podnieść. Żyjesz swoim nudnym monotonnym życiem. Wstajesz rano z łóżka, ubierasz się, zakładasz na ramię torbę i idziesz do szkoły. Każda lekcja zdaje się trwać wieczność, przerwę spędzasz samotnie, ukrywając się przed ludźmi. Nie wychodzi Ci to - Jest ich za dużo. Mija już połowa dnia w szkole, a Ty powtarzasz sobie w myślach " Nie wytrzymam tu dłużej, zabierzcie mnie do domu, do pokoju... ". Ostatnia lekcja, ty leżysz na ławce. Nauczycielka zwraca Ci uwagę, przypomina o problemach z przedmiotem. Czujesz kilkanaście spojrzeń na sobie - to Twoi 'koledzy' z klasy, wpatrują się, jak umierasz w głębi siebie. Wpatrują się, a mimo to, nikt tego nie zauważa. Dzwonek. Uciekasz w stronę domu, nie odwracając się za nikim. Wyciągasz słuchawki, włączasz swoją ulubioną piosenkę. W głowie śpiewasz wraz z wokalistą, przyglądasz się z uwagą ludziom, którzy Cię mijają. Są tacy sami, wszyscy oni są tacy sami. Ty jesteś inną istotą, nie pasującą do tego świata. Czujesz się jak wróbel, wpuszczony do ogromnej klatki gołębi. A z tej klatki okazuje się, że nie ma wyjścia.
Dom, pokój, klucz. Zamykasz się w pokoju, rzucając torbą obok łóżka. Odpalasz laptopa, włączasz internet. Sprawdzasz wiadomości, znów łapiesz przygnębienie. Żadnych nowych powiadomień, nikt o Tobie nie pamięta. Włączasz swoją ulubioną piosenkę, słuchasz jej kilka razy, a potem masz wszystkiego dość, wyłączasz laptopa w cholerę. Stajesz w oknie, chce Ci się płakać. Czujesz wielki smutek. Tak wielki, że rozrywa Cię od środka. Nie wiesz czemu, ale po Twoim policzku płyną łzy. Chcesz krzyczeć, ale nie możesz - musisz zachować pozory. Jesteś twardą, mało wrażliwą osobą. Wszystko masz w dupie. Padasz na łóżko, a w głowie jedna myśl - Zasnąć i się nie obudzić. A później budzisz się, i jest kolejny poranek. Kolejny dzień bezradności, braku sił i wytrwałości. Ostatnio wszystkie moje dni tak wyglądają. I mam wrażenie, że będą tak wyglądać przez długi czas.
Dom, pokój, klucz. Zamykasz się w pokoju, rzucając torbą obok łóżka. Odpalasz laptopa, włączasz internet. Sprawdzasz wiadomości, znów łapiesz przygnębienie. Żadnych nowych powiadomień, nikt o Tobie nie pamięta. Włączasz swoją ulubioną piosenkę, słuchasz jej kilka razy, a potem masz wszystkiego dość, wyłączasz laptopa w cholerę. Stajesz w oknie, chce Ci się płakać. Czujesz wielki smutek. Tak wielki, że rozrywa Cię od środka. Nie wiesz czemu, ale po Twoim policzku płyną łzy. Chcesz krzyczeć, ale nie możesz - musisz zachować pozory. Jesteś twardą, mało wrażliwą osobą. Wszystko masz w dupie. Padasz na łóżko, a w głowie jedna myśl - Zasnąć i się nie obudzić. A później budzisz się, i jest kolejny poranek. Kolejny dzień bezradności, braku sił i wytrwałości. Ostatnio wszystkie moje dni tak wyglądają. I mam wrażenie, że będą tak wyglądać przez długi czas.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)